Dzięki temu, że Quicksilvera przeczytałam w polowie stycznia, mogłam przeczytać jedną część po drugiej, bez bolesnych przerw i snucia domysłów miesiącami. A że od zmysłowego romantasy absolutnie nie stronię, ta historia zachwyciła mnie bez reszty i kupiła w całości sercem.
Brimstone to opowieść wielowymiarowa, w której warstwa polityczna, magiczna i emocjonalna splatają się w nierozerwalną całość. Saeris Fane jako królowa Dworu Krwi nie jest jednowymiarową władczynią z koroną na głowie i chłodnym spojrzeniem. To bohaterka rozdarta między obowiązkiem a własnymi pragnieniami, między siłą a kruchością. Przemiana, która daje jej moc, jednocześnie odbiera bezpieczeństwo, a cena władzy okazuje się wyższa, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Ten wewnętrzny konflikt nadaje fabule głębi i sprawia, że każda jej decyzja ma ciężar.
Równie fascynujący jest Kingfisher, wojownik zahartowany w bitwach, a jednak bezbronny wobec uczuć i lojalności. Jego wyprawa do Zilvaren, pełna niebezpieczeństw i napięć, to nie tylko misja polityczna, ale także podróż przez własne granice. Relacja między nim a Saeris pulsuje emocjami, namiętnością, tęsknotą, gniewem i oddaniem. To romantasy w najlepszym wydaniu, zmysłowe i intensywne.
Ogromnym atutem powieści jest znakomicie zbudowane uniwersum. Autorka z drobiazgowością i konsekwencją piętrzy kolejne mury fabuły, w postaci miast, dworów i krain, ale też intryg, zależności i sekretów. Świat Yvelii żyje, ma swoją historię, politykę, hierarchię i zagrożenia, które czają się nie tylko w mroku, ale i w ludzkich ambicjach. Magiczna otoczka pełna sulfurium, merkurium, pradawnych mocy i tajemnic nadaje tej historii aurę niepokoju i niezwykłości.
Bohaterowie są pełni sprzeczności, ale to właśnie czyni ich tak prawdziwymi. Są charakterni, dzielni, momentami uparci, a czasem bezradni. Popełniają błędy, walczą z własnymi słabościami i uczą się konsekwencji swoich wyborów. Są bohaterami z krwi i kości.
Wszystko to podane jest przystępnie, zrozumiale i co równie ważne, bardzo przyjemne w odbiorze. Styl autorki płynie gładko, pozwalając zanurzyć się w historii bez potykania się o przesadną kwiecistość czy zbędne komplikacje. To literatura, która wciąga i nie pozwala się odłożyć.
Brimstone to romantasy z rozmachem, pełne ognia, mroku i namiętności. To opowieść o władzy, która kosztuje więcej, niż się wydaje, o miłości wystawionej na próbę i o świecie stojącym na krawędzi zagłady. Intensywna, dopracowana i emocjonalnie angażująca, czyli dokładnie taka, jakiej oczekuję od tego gatunku.
Komentarze
Prześlij komentarz