Brakowało mi ostatnio książki z zacięciem detektywistycznym. Miałam chęć na coś świeżego i oryginalnego, co pochłonie mnie bez reszty. W sukurs przyszedł Joel Dicker i zaserwował tak nieoczekiwaną dawkę emocji, że do tej pory jestem zaskoczona i ukontentowana jednocześnie. Czy można spokojnie przejść na emeryturę, wiedząc, że sprawa zbiorowego morderstwa prawdopodobnie została źle rozwiązana? Otóż, nie. Przekonuje się o tym Jesse, do którego sprawa zabójstwa czterech osób wraca jak bumerang i nie daje mu odejść ze służby. Rozpoczyna więc szalony bieg za mordercą i śledztwo, które rzuca światło na zupełnie nowe dowody. Ta powieść ma w sobie wszystko to, co cenię najbardziej w literaturze detektywistycznej. I zbrodnię, która przez dwadzieścia lat wydawała się być niemal doskonała, i dramat rodzinny, ale też niełatwe relacje międzyludzkie. Zaginięcie Stephanie Mailer to doskonałe połączenie wielu postaci, ich losów i ról, które mają do odegrania w śledztwie. A ta ic...