Przejdź do głównej zawartości

Małgorzata Stefanik – Dzieci Gildii

 Nie opadł jeszcze literacki kurz po pierwszej, udanej części o Gildii Zabójców, a tu autorka rozpieściła czytelników kolejnym tomem. I to jest informacja dobra. Lepsza jest tylko ta, że drugi tom jest zdecydowanie mroczniejszy od pierwszego, a to daje ogromną nadzieję, na zakończenie tej trylogii z przytupem.



Alyssa znów zaskakuje. Nadal wykonuje zlecenia, morduje z zimną krwią i wyrachowaniem, ale do jej głowy coraz częściej zakrada się zwątpienie i w dodatku zaczynają kierować nią bardziej ludzkie odruchy; odpowiedzialność za drugiego człowieka, zwątpienie, jeśli chodzi o swoją pracę, ale też depresja i na samym końcu gorące uczucie, przed którym się tak zaciekle broni. 

To pełnowymiarowa i skomplikowana powieść dla młodzieży, z elementami kryminału i thrillera jednocześnie, co podkręca całą historię i nadaje jej charakteru. Całość jest kompatybilna z zamysłem autorki, każdy wątek do siebie pasuje, a sceny rozpisane są tak, że wynikają jedna z drugiej.

Mamy tu świetnych bohaterów. Każdy jest inny, ale nieidealny. Mają swoje wady, zalety i bagaż doświadczeń, z którymi w większy lub mniejszy sposób muszą sobie poradzić. Główna bohaterka może irytować i sprawiać wrażenie rozchwianej emocjonalnie, ale jej wybory i zasady działania są doskonale wyjaśnione i uzasadnione, co w późniejszym czasie wynika z biegu historii.

Nie ma tu miejsca na przesłodzone i przepełnione frazesami dialogi. Tutaj są to mięsiste i inteligentne przepychanki słowne, które doskonale komponują się z historią. 

Ta powieść ma w sobie pazur, coś, co powoduje, że nie nudzi małostkowością, ale też nie tchnie patosem. Udało się więc autorce wyważyć te proporcje idealnie i podać je w taki sposób, by całość była oryginalna.

Jeśli jesteście ciekawi, co przygotowała Małgorzata Stefanik, to zachęcam do sięgnięcia po Gildię. To naprawdę solidna porcja dobrej młodzieżowej literatury!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...