Przejdź do głównej zawartości

Leonie Swann – Agnes Sharp jedzie na urlop

Kiedy myślisz o idealnym urlopie, pewnie wyobrażasz sobie spokój, ciszę, może szum fal i trochę czasu na nadrobienie czytelniczych zaległości. A co, jeśli Twoje wakacje zamieniłyby się w… śledztwo z trupem na dokładkę? 



Leonie Swann funduje czytelnikom urlop w stylu „Morderstwa na śniadanie” Iwony Banach, ale z większym poczuciem humoru. To niby klasyczny kryminał z angielskim klimatem, ale z przymrużeniem oka. Agnes nie traci czujności, choć czasem gubi okulary, a jej towarzysze mają więcej charakteru niż niejedna młodzieżowa paczka detektywów.

Czytelnik śmieje się pod nosem, współczując młodej obsłudze hotelu, która nie wie, że staruszkowie z Sunset Hall to połączenie Sherlocka Holmesa, panny Marple i lekkiego chaosu w kapciach. A kiedy nadciąga burza, ekohotel zamienia się w scenę z klasycznego dreszczowca, z ty, że zamiast krwi czytelnik czyta o ekologicznym winku i śledzi dyskusje o tym, kto ostatni widział denata.

Trzeba więc śledzić kolejne wydarzenia z uśmiechem, bo choć trup się pojawia, to klimat pozostaje lekki, dialogi cięte, a tempo przyjemnie filmowe. Swann ma wyczucie zarówno do intrygi, jak i do komizmu sytuacyjnego. I to działa!

Jeśli lubisz, gdy w kryminale humor zgrzyta jak sztuczna szczęka, a bohaterowie mają więcej lat niż bateria w telefonie to ta książka jest dla Ciebie. Agnes Sharp nie tylko jedzie na urlop. Ona zabiera czytelników w pełną uroku, zagadek i herbaty przygodę, z której nie chce się wracać. Ubawiłam się setnie!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...