Przejdź do głównej zawartości

Grzegorz Wielgus – Saal

 Grzegorz Wielgus przyzwyczaił swoich czytelników do zagadek kryminalnych, które umiejscowił w średniowieczu. Tym razem jednak, postawił na czasy współczesne i wyszło mu to całkiem zgrabnie i nie żałuję tych kilku godzin spędzonych na lekturze.



Niewinna wycieczka w góry może skończyć się dla Alicji tragicznie. Wszystko zależy od tego, kto dopadnie bohaterkę pierwszy i czy dziewczyna podoła zadaniu, które musi wykonać. Okazuje się, że dostarczenie tajemniczej paczki z jednego miejsca na drugie, wcale nie jest takie proste i okazuje się być misją szalenie niebezpieczną i zagrażającą życiu.

Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Fajnie rozbudowana, przemyślana, poskładana z pasujących do siebie elementów z powoli rozwijającą się akcją, która potem pędzi niczym Pendolino z Warszawy do Krakowa i nie daje czasu na odpoczynek. 

To, co mnie ucieszyło, to piękne opisy. Nienudzące czytelnika, fascynujące, przyciągające wzrok i ilustrujące miejsce, w którym właśnie znajduje się dana postać. Oprócz tego mięsiste i ciekawe dialogi, które dopełniały całości i składały historię w jedno. Tutaj wszystko się zgadza. Nie ma miejsca na niepotrzebny chaos, nudne opisy, albo niczego nie wnoszące postaci. Fabuła się klei, pozwala powoli rozwiązywać śledztwo i raz wyznaczyć dobry trop, a raz zabłądzić. I to jest kapitalna zabawa w kotka i myszkę.

Soczysta, porywająca powieść sensacyjno-kryminalna, która przekona najbardziej wymagających czytelników. Polecam!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...