Przejdź do głównej zawartości

Laura Agusti – Historia pewnego kota

 Kot to stworzenie chadzające własnymi ścieżkami. Często humorzaste, krnąbrne i łase na smakowite kąski. Koty mają też swoich ludzi, bo, że ludzie mają kota na punkcie kota, to wiadomo nie od dziś. I ten człowiek, tak bardzo zakochany w swoim czworonożnym, puchatym towarzyszu, czasem coś stworzy. I to coś, staje się książką okraszoną przepięknymi ilustracjami.



Jest to historia stworzona z miłości do kotów, a w szczególności do jednego, którego autorka wielbi całym sercem. Opowieść lekka jak chmurka, puchata niczym futerko i wypełniona po brzegi ilustracjami, które zapierają dech w piersi. 

To takie trochę retrospekcyjne powroty do dzieciństwa, okresu dorastania, do zapachów, smaków i faktur otaczających nastoletnie życie autorki. To też ważne wskazówki dla osób, które chciałyby mieć zwierzaka i choć są to podstawowe i zdawać by się mogło wiadome rzeczy, to jednak trafiają w sedno i są cenne. 

Wszystkiego tutaj po trosze. Począwszy od radości i czułości do czworonoga, poprzez problemy natury zdrowotnej i śmierć ukochanego zwierzaka. Autorka jednak wyważyła to wszystko w punkt i nie zanudza zbyt długimi opowieściami, a jedynie zaznacza i wskazuje jak to odbywało się w jej przypadku.

To lektura szalenie przyjemna i nie będę tu oryginalna wspominając, że to nie treść jest tu najpiękniejsza, a ilustracje. To maleńkie dzieła sztuki, przypominające stare, kilkudziesięcioletnie szkicowniki. Cudo!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...