Dobry romans nie jest zły! I mówię to z pełnym przekonaniem. Lubię się w nim unurzać jak w najpyszniejszym deserze, z pełną świadomością, że to guilty pleasure, ale tak soczyste i przyjemne, że trudno odmówić sobie dokładki. Dziś właśnie o takiej fajnej powieści, mało słodkiej, ale za to zaskakująco urzekającej. Elle Kennedy to gwarancja dobrej zabawy, przekonałam się już o tym wielokrotnie i bez wahania mogę polecić jej powieści. Autorka od lat dostarcza czytelnikom romansów, które nie tylko przyspieszają tętno, ale też potrafią rozbawić do łez. W najnowszej historii odkrywa prawdziwy wachlarz emocji, począwszy od pyskówek i ciętych ripost, przez drobne złośliwości, po intensywną, iskrzącą chemię między bohaterami. A wszystko to osadzone w klimacie typowego studenckiego życia, pełnego ambicji, presji, ale też momentów, które pamięta się długo po zakończeniu nauki. Opowieść toczy się wokół Diany Dixon, dziewczyny, której lato zdecydowanie nie zapowiada się na leniwe. Treningi prze...